i fell in love the second time in this year.
the second time i left myself.
it's sad.
i don't know what's gonna happen.
odległość istnieje.
choć nie o nią chodzi dokładnie.
zmieszało się coś w powietrzu. może to zbyt obszerne poczucie wolności.
rzeczywistość myli się z wykreowanym światem czasem zbyt cukierkowym.
na wygraną muszę jeszcze poczekać, kto wie jak długo.
jak długo będę wstanie oddychać brudnym powietrzem zwiędłej egzystencji.
Love is blindness, I don't want to see
Won't you wrap the night around me?
Oh, my heart, love is blindness.
chciałabym wyprosić swoje życzenia, pomimo świadomości, że nie da się ich spełnić.
teraz.ty.bezsensu.
od czasu do czasu spotyka się te same powiązania a jednak jest to zbyt mało, żeby można było mówić że to już coś.
trochę szkoda.
I said ay ay call me in the morning
I say ay ay call me in the evening
I said ay ay call me when you need me
I say ay ay call me in the morning
nie wierzę w to, że w ciągu 5 minut dałam się jeszcze bardziej zagmatwać. na długo zapamiętam moją dłoń w Twojej. nic nie znaczące gesty. a mój świat właśnie przestał istnieć. mogłoby być inaczej. jednak dwa razy nic sie nie zdarza, nie spotkamy się na tym poziomie i każdy pójdzie w swoją stronę.
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
czwartek, 6 czerwca 2013
180
powinien być zwrot o 180 stopni.
ups.
dziękuje.
za kolejny wyraz zdegustowanego uznania mojego życia.udowodnienie że ...
obudzisz się rano i zamkniesz mi drzwi przed nosem, twierdząc w duszy, że zrobie tak jak jak sobie życzysz. po raz x. starałam się wskrzesić jakiekolwiek zadowolenie, porzucając dotychczasowe życie. nie udało się.
no cóż. nie będziemy się na siłę uszczęśliwiać.
a wystarczyłoby kiedyś powiedzieć o dwa słowa więcej.
środa, 5 grudnia 2012
l'amour
miłość to coś co zalewa Cię na zawsze i trwa wiecznie. i równie długo boli. prawdziwa miłość wcześnie spisuje testament.obawiam się że pozornie wiem co znaczy miłość, obawiam się że Ty dawno nie czułeś miłości i zapomniałeś jak w nią wierzyć.
poniedziałek, 26 listopada 2012
gdybym
byłoby lepiej, gdybym nigdy nie przybrała postaci z krwi i kości.
gdybym dała Ci szansę na życie, na jakie zasługujesz.
byłoby łatwiej.
nie mam już siły.
nie wiem czy mam jeszcze jakiś wybór.
chyba już nie chce mieć.
Rozumiem Twój żal, niemal czuje twój ból ale pomóc nie umiem nam już.
Mojej serce to stal, moje usta to sól, dla nas dwojga świat kończy się tu.
Daj nam czas, może zadzwoń za rok.Zostaw klucz od drzwi.
Proszę żyj jakby nic się nie stało, bo naprawdę nie stało się nic.
Są chwile na łzy i są chwile na gniew, ale to nie jest żadna z tych chwil.
Nie zawinił tu nikt, że mijamy się wciąż tylko chyba nie warto tak żyć.
jestem sama.zawsze byłam.nie mam czym płakać.nie mam serca, choć wciąż boli mnie to że żyję, oddycham, pojawiam sie i znikam. nie mam siły.jestem w ciemności.
tusz spływa po policzku, rozmazana czerwona szminka. wchłonęły mnie demony przeszłości. jestem ślepcem, krążę we mgle. wyblakłe kontury. wciąż zawodzę, wciąż prosze o wybaczenie.wciąż się kajam. wciąż błagam. już nie chce. już nie mogę. prosze tylko o to, żeby się nie obudzić. wciąż jestem tchórzem. modlę się żebyś mnie zabrał już do siebie. błagam, uratuj mnie. duszę się sobą. rzygam swoim cierpieniem, już nie mogę. krew mi ścieka po palcach. taplam się w niej, jak we własnym gównie. mam koronę cierniową. jeszcze nie jestem spokojna.jeszcze nie posprzątałam, nie zamknęłam okien. choć to już niedługo będzie tylko kropką nad i. _______________________________________ myślałam, że znalazłam towarzysza życia, doli i niedoli. pomyliłam się. to boli.choć nie mam czym płakać. to boli. serce rozpadło mi sie na tysiące kawałków szkła. jestem kłamcą. wszystko zniszczyłam. zniszczyłam siebie.miłość po grób.wieczna nieszczęśliwa. zrywam Twoje zdjęcie ze ściany. płaczę. nie mogę spać. boli mnie ciało. nie chce być.
gdybym dała Ci szansę na życie, na jakie zasługujesz.
byłoby łatwiej.
nie mam już siły.
nie wiem czy mam jeszcze jakiś wybór.
chyba już nie chce mieć.
Rozumiem Twój żal, niemal czuje twój ból ale pomóc nie umiem nam już.
Mojej serce to stal, moje usta to sól, dla nas dwojga świat kończy się tu.
Daj nam czas, może zadzwoń za rok.Zostaw klucz od drzwi.
Proszę żyj jakby nic się nie stało, bo naprawdę nie stało się nic.
Są chwile na łzy i są chwile na gniew, ale to nie jest żadna z tych chwil.
Nie zawinił tu nikt, że mijamy się wciąż tylko chyba nie warto tak żyć.
jestem sama.zawsze byłam.nie mam czym płakać.nie mam serca, choć wciąż boli mnie to że żyję, oddycham, pojawiam sie i znikam. nie mam siły.jestem w ciemności.
tusz spływa po policzku, rozmazana czerwona szminka. wchłonęły mnie demony przeszłości. jestem ślepcem, krążę we mgle. wyblakłe kontury. wciąż zawodzę, wciąż prosze o wybaczenie.wciąż się kajam. wciąż błagam. już nie chce. już nie mogę. prosze tylko o to, żeby się nie obudzić. wciąż jestem tchórzem. modlę się żebyś mnie zabrał już do siebie. błagam, uratuj mnie. duszę się sobą. rzygam swoim cierpieniem, już nie mogę. krew mi ścieka po palcach. taplam się w niej, jak we własnym gównie. mam koronę cierniową. jeszcze nie jestem spokojna.jeszcze nie posprzątałam, nie zamknęłam okien. choć to już niedługo będzie tylko kropką nad i. _______________________________________ myślałam, że znalazłam towarzysza życia, doli i niedoli. pomyliłam się. to boli.choć nie mam czym płakać. to boli. serce rozpadło mi sie na tysiące kawałków szkła. jestem kłamcą. wszystko zniszczyłam. zniszczyłam siebie.miłość po grób.wieczna nieszczęśliwa. zrywam Twoje zdjęcie ze ściany. płaczę. nie mogę spać. boli mnie ciało. nie chce być.
żwir,muchomor,kamienie
w smutek opakowana stoję w ciszy po kolana ej czy ktoś słyszy mnie ej tu jestem na dnie w smutek opakowana leżę zakneblowana ej czy ktoś widzi mnie ej tu jestem a dnie
tłukę głową o ścianę i tłuc nie przestanę ej czy ktoś wie jak tu jest na samym dnie
ej czy ktoś wie
jak tu jest na samym dnie
a każdego dnia
siedemnastu z nas
z parapetu okna skoczy
zatrzaskując oczy
_________________________________________________ nie spędzimy tych świąt razem
jak tu jest na samym dnie
a każdego dnia
siedemnastu z nas
z parapetu okna skoczy
zatrzaskując oczy
_________________________________________________ nie spędzimy tych świąt razem
środa, 21 listopada 2012
blood, tears & gold
It's twenty seconds since I left you.
And I remember why I never looked back.
I've got no reason to forgive you.
I see it in your eyes,
The suffering, it hides the blue.
But I know,
That it's never going to hide the truth.
Love goes cold,
Blood, tears and gold
Won't make it any better
I never let you down baby, baby.
And it won't get any better.
Blood, tears and gold.
Look into my eyes,
There's really nothing left to lose.
But now I know,
That I'm never coming back to you.
So won't you save this conversation
And find a better time?
Don't you ever understand
That if it hurts I'll do whatever I can?
And if it's set in motion
I'll watch it all pass by.
And leave the rest unspoken
I'll never change my mind.
Leave it unspoken, leave it unspoken,
So just let me go
I won't change my mind.
I'd rather be lonely
Than be by your side.
and nothing you say
Could save us this time.
I'd rather be lonely.
The loverless nights, they seem so long
I know that I'll hold you someday.
But till you come back where you belong
It's just another lonely Sunday.
And I remember why I never looked back.
I've got no reason to forgive you.
I see it in your eyes,
The suffering, it hides the blue.
But I know,
That it's never going to hide the truth.
Love goes cold,
Blood, tears and gold
Won't make it any better
I never let you down baby, baby.
And it won't get any better.
Blood, tears and gold.
Look into my eyes,
There's really nothing left to lose.
But now I know,
That I'm never coming back to you.
So won't you save this conversation
And find a better time?
Don't you ever understand
That if it hurts I'll do whatever I can?
And if it's set in motion
I'll watch it all pass by.
And leave the rest unspoken
I'll never change my mind.
Leave it unspoken, leave it unspoken,
So just let me go
I won't change my mind.
I'd rather be lonely
Than be by your side.
and nothing you say
Could save us this time.
I'd rather be lonely.
The loverless nights, they seem so long
I know that I'll hold you someday.
But till you come back where you belong
It's just another lonely Sunday.
wtorek, 20 listopada 2012
kim jesteś, jeśli jeszcze jesteś?
historia zatoczyła koło. kolejny rok, kolejny dzień, kolejna minuta,sekunda...wciąż od nowa tracę, wciąż tracę to w co tak ciężko było mi uwierzyć. każdy moment życia uczy mnie pokory. dobroci serca. świeżości duszy. dalej nie znam odpowiedzi na codziennie pytanie dlaczego? za co? jak? jak to się stało, że oślepłam wybierając Ciebie. dlaczego ponownie stwierdziłam, że w tym przypadku będzie inaczej. za co tak bardzo muszę odpracowywać swoje życie. właściwie po co. po co za każdym razem wkładać rękę w gnój tych samych wydarzeń, zbieżności, nie-emocji, tylko złudnego przeświadczenia że to wszystko w słusznej sprawie. kilka miesięcy, zaspałabym na przebudzenie, załkałabym do pustych ścian, nie wytrzymałabym tego bólu, który sprawiał tyle razy zamrożenie serca na długo. kilka miesięcy temu najchętniej wrzuciłabym Cię jak igłę do morza, przekłuła ci serce w czasie deszczu.żeby poczuć zarówno wybawienie, odkupienie, oczyszczenie, zemstę, nienawiść czy miłość. kilka miesięcy temu... a teraz patrzę Ci się w oczy, nie myślę nic, nie czuje nic, nie jestem już, Ty też już nie. zdałam sobie sprawę, że chyba Cię oszukałam. stworzyłam swój przebiegle różowy w świat, w którym odgrywałeś jedną z głównych ról, nie bacząc na głosy rozsądku. nie bałam się, choć może po prostu nie czułam strachu, idealne zastosowanie emocjonalnych środków przeciwbólowych. całkiem możliwe, że nie chciałam czuć, całkiem możliwe że wykorzystałam Cię, aby zbudować swoją nową lepszą tożsamość. jednak pomimo, że pomogłeś, jednocześnie zniszczyłeś. jednocześnie podważyłeś dotychczasowe fundamenty wiary. uwierz, starałam się zniweczyć misterne plany beznadziei. starałam się odciągnąć uwagę swojej życiowej tragedii od tego co wydawało mi się wyjątkowe w nas 'razem'. być może niepotrzebnie. być może błędem było osaczenie Cię moim życiem, moją historią, wypracowanie pewnego rodzaju zależności bez zbędnych pytań. być może my byliśmy błędem.
nie widzę, już światełka w tunelu. nie jest ciemno nawet, wtedy cokolwiek się czuję. widzi. słyszy. gdzieś biegnie. jestem ogarnięta szarością dnia, nieokreśloną próżnią. już się nie boję. nie czuję lęku. jest mi trochę żal. nie wiem jak zmierzyć smutek, którego stałeś się przyczyną/skutkiem/niedopowiedzeniem/bohaterem. każdy z nas grał kogoś, kim do końca nie był, może być nie chciał. nie czuję złości. obdarłeś mnie z grubej skóry. pociąłeś na kawałki moje serce, mój umysł, moją duszę. wszystko pękło, choć nie ma drogi ucieczki. kumulacja sekund rozrywa mnie w środku, wznosi się i upada. nie czuje już nic. tego bałam się naprawdę. brak łez, przeraża mnie najbardziej. nie wypowiedziane miłości, zdrady, upadki, przegrane, wolności, słowa siedzą w Tobie, niszcząc wszystko to co jeszcze potrafi trzymać mnie przy życiu. już sie nie boję, jednak zagubiłam się w tunelu między-przestrzennym, bo dobrze wiem, że nie jesteś zmyśloną postacią z domu nad słodkim jeziorem, a żywym, zbyt realnym człowiekiem.
wbiłeś mi głęboko nie-wiarę w ludzi. spaliłeś kolejny most, choć jeszcze nie wiem czy to ten most zbyt daleko od duszy mojej i serca. wiem, że nie przekroczę rubikonu, bo już nie umiem chodzić po wodzie. czuję się jak zerwana nitka, przecięta na pół znów pusta kartka, czy zwiędłe magnolie w japońskim ogrodzie dumy i chwały. starania i próby na marne. zbyt dużo błędów po mojej stronie. całkiem możliwe, że to ja zniszczyłam to wszystko. jednak w tym momencie stoimy po dwóch różnych stronach w kalejdoskopie marzeń, wspólnych podróży w nieznane i to znane. jesteś moim lękiem. jesteś czysty jak zła, choć na Twoim szkle ciała widnieje więcej rys niż na początku.
ciepło zimno, i nie mogę się zdecydować.przed Tobą miałam się rozbierać, zrzucać zmięte brudne myśli. miałam przed Tobą umierać, otwierać chore serce bez znieczulenia.chciałam się rozklejać, wcierać ciepłe lekkie wspomnienia. nie w Tobie jest wciąż tylko nadzieja. choć miała być. łatwiej by było, gdyby moją głowę trzymały w sznurach zamieć, czarne czarne chmury, deszcz i grad,a jednak sucho, pod baobabem ukrywam swój żal, otulam się lepkim zapachem trawy o poranku, naznaczonej łapą dzikich kotów. miały być lata tłuste i gorące,ale też nie klejące się wcale, poprzecinane deszczem i te pozalepiane żalem. mieliśmy dać radę, na zawsze razem.nie daliśmy rady, nie jesteśmy razem, może nie warto było zaczynać, by kończyć. może lepsze było życie w niewiedzy i w słodkim przeświadczeniu o przypadkowości losu. dziś nie wybaczam, choć jutra może już nie być. może jutra nigdy nie było, a my zatrzymaliśmy się na starcie, tworząc projekcje wspólnej przyszłości. nie wiem. trochę mi żal. możliwe, że bardzo, ale wolę zostawić pudełko z Twoim imieniem na grobie swoich uścisków z lękami o wczoraj.
ludzie duszą się przypadkiem. mimowolnie. jeśli można powiedzieć że przypadek istnieje, a nie jest to tylko górnolotna chwila objawienia naszego umysłu.
nie widzę, już światełka w tunelu. nie jest ciemno nawet, wtedy cokolwiek się czuję. widzi. słyszy. gdzieś biegnie. jestem ogarnięta szarością dnia, nieokreśloną próżnią. już się nie boję. nie czuję lęku. jest mi trochę żal. nie wiem jak zmierzyć smutek, którego stałeś się przyczyną/skutkiem/niedopowiedzeniem/bohaterem. każdy z nas grał kogoś, kim do końca nie był, może być nie chciał. nie czuję złości. obdarłeś mnie z grubej skóry. pociąłeś na kawałki moje serce, mój umysł, moją duszę. wszystko pękło, choć nie ma drogi ucieczki. kumulacja sekund rozrywa mnie w środku, wznosi się i upada. nie czuje już nic. tego bałam się naprawdę. brak łez, przeraża mnie najbardziej. nie wypowiedziane miłości, zdrady, upadki, przegrane, wolności, słowa siedzą w Tobie, niszcząc wszystko to co jeszcze potrafi trzymać mnie przy życiu. już sie nie boję, jednak zagubiłam się w tunelu między-przestrzennym, bo dobrze wiem, że nie jesteś zmyśloną postacią z domu nad słodkim jeziorem, a żywym, zbyt realnym człowiekiem.
wbiłeś mi głęboko nie-wiarę w ludzi. spaliłeś kolejny most, choć jeszcze nie wiem czy to ten most zbyt daleko od duszy mojej i serca. wiem, że nie przekroczę rubikonu, bo już nie umiem chodzić po wodzie. czuję się jak zerwana nitka, przecięta na pół znów pusta kartka, czy zwiędłe magnolie w japońskim ogrodzie dumy i chwały. starania i próby na marne. zbyt dużo błędów po mojej stronie. całkiem możliwe, że to ja zniszczyłam to wszystko. jednak w tym momencie stoimy po dwóch różnych stronach w kalejdoskopie marzeń, wspólnych podróży w nieznane i to znane. jesteś moim lękiem. jesteś czysty jak zła, choć na Twoim szkle ciała widnieje więcej rys niż na początku.
ciepło zimno, i nie mogę się zdecydować.przed Tobą miałam się rozbierać, zrzucać zmięte brudne myśli. miałam przed Tobą umierać, otwierać chore serce bez znieczulenia.chciałam się rozklejać, wcierać ciepłe lekkie wspomnienia. nie w Tobie jest wciąż tylko nadzieja. choć miała być. łatwiej by było, gdyby moją głowę trzymały w sznurach zamieć, czarne czarne chmury, deszcz i grad,a jednak sucho, pod baobabem ukrywam swój żal, otulam się lepkim zapachem trawy o poranku, naznaczonej łapą dzikich kotów. miały być lata tłuste i gorące,ale też nie klejące się wcale, poprzecinane deszczem i te pozalepiane żalem. mieliśmy dać radę, na zawsze razem.nie daliśmy rady, nie jesteśmy razem, może nie warto było zaczynać, by kończyć. może lepsze było życie w niewiedzy i w słodkim przeświadczeniu o przypadkowości losu. dziś nie wybaczam, choć jutra może już nie być. może jutra nigdy nie było, a my zatrzymaliśmy się na starcie, tworząc projekcje wspólnej przyszłości. nie wiem. trochę mi żal. możliwe, że bardzo, ale wolę zostawić pudełko z Twoim imieniem na grobie swoich uścisków z lękami o wczoraj.
ludzie duszą się przypadkiem. mimowolnie. jeśli można powiedzieć że przypadek istnieje, a nie jest to tylko górnolotna chwila objawienia naszego umysłu.
piątek, 16 listopada 2012
nie wiem
domino.
spadł pierwszy mur a zanim rozpadają się kolejne.
cierpienie nie uszlachetnia.
palę jednego po drugim, ręce trzęsą się niemiłosiernie, zmęczenie osiadło mi na powiekach, wciąż myśle co dalej, krew z nosa, nic zero pustka.
chciałam za dobrze. za dobrze dla kogoś nie dla siebie.mam za swoje
zastanawiam się czy to nie przez geny, wciąż trafiam na ludzi, którzy wykorzystują wszystko co jeszcze we mnie nie zgasło. zabierają ostatnią wiarę w ludzi. zabierają ostatni promyk nadziei na poprawę. nie mam nic. puste oczy. powoli osuwam się w nicość.boli mnie to, że znów zawiodłam. fakt, że na podłożu 'udowodnie, że umiem', okazało się że nic nie umiem. tylko przegrywać. być może powinnam stwierdzić, że już przegrałam swoje życie.to boli.choć nie, bardziej zawstydza, żenuje, unicestwia.
ciągle uciekam, choć tylko przed sobą.
kot w pustym mieszkaniu. za nikim nie czułam tej tęsknoty, tego żalu z osamotnienia. współistniejemy w swojej autonomii.
szkoda, że nawet Ty nie jesteś już taki jak na początku, a ja nie mam siły, wciąż obiecywać sobie, że będzie lepiej. jestem przegranym, wolę odejść. story end.
spadł pierwszy mur a zanim rozpadają się kolejne.
cierpienie nie uszlachetnia.
palę jednego po drugim, ręce trzęsą się niemiłosiernie, zmęczenie osiadło mi na powiekach, wciąż myśle co dalej, krew z nosa, nic zero pustka.
chciałam za dobrze. za dobrze dla kogoś nie dla siebie.mam za swoje
zastanawiam się czy to nie przez geny, wciąż trafiam na ludzi, którzy wykorzystują wszystko co jeszcze we mnie nie zgasło. zabierają ostatnią wiarę w ludzi. zabierają ostatni promyk nadziei na poprawę. nie mam nic. puste oczy. powoli osuwam się w nicość.boli mnie to, że znów zawiodłam. fakt, że na podłożu 'udowodnie, że umiem', okazało się że nic nie umiem. tylko przegrywać. być może powinnam stwierdzić, że już przegrałam swoje życie.to boli.choć nie, bardziej zawstydza, żenuje, unicestwia.
ciągle uciekam, choć tylko przed sobą.
kot w pustym mieszkaniu. za nikim nie czułam tej tęsknoty, tego żalu z osamotnienia. współistniejemy w swojej autonomii.
szkoda, że nawet Ty nie jesteś już taki jak na początku, a ja nie mam siły, wciąż obiecywać sobie, że będzie lepiej. jestem przegranym, wolę odejść. story end.
sobota, 10 listopada 2012
listopad
dopada mnie melancholia. ta sama beznadziejna pustka, od której uciekam od kilkunastu lat. nie wiem co się dzieje. chociaż wiem. wciąż to samo. od nowa, wciąż od nowa. cierpię niezmiennie, choć nie czuje w sobie tego cierpienia i bólu. od bardzo dawna nie powiedziałam, że chce wrócić do domu...tego domu, z którego zawsze chciałam uciec. mój świat się wali, wciąż upadam. podnoszę się i znów upadam. boli mnie dusza. nie widzę światła.
jest 01.40 jem zupę, którą ugotowałam 4 godziny temu.
przeszywa mnie dźwięk karetki na sygnale za oknem.
kot myje łapy po raz x dzisiejszego/wczorajszego dnia.
zapalam papierosa x, jakby miało mnie to uwolnić od życia.
nic się nie dzieje...
codziennie słyszę, że powinnam coś zrobić dla siebie. nie umiem. nie chce. nie walcze. nie chce. zgubiłam się dawno temu, ciągle dążąc do niemożliwego. tracę każdą chwilę swojego życia, jeśli to jest życie. jedyną radością jest futerko na łapach, jedynym odczuciem odpowiedzialności. nie wiem dlaczego mam szczęście trafiać na ludzi, którzy dokładają swoją cegłę w niszczeniu mnie. moje marzenia nie istnieją, zakopałam je razem z Tobą. wiem, że wciąż tęsknie, wciąż Cię czuje, widzę ostatnie pożegnanie, widzę Ciebie w lustrze. listopadowa udręka już od początku bo nikt i nic nie zwróci mi Ciebie. możliwe że jutro obudzę się i nie będe pamiętać, że żyje we mnie tęsknota. możliwe, że już się nie obudzę. wstyd mi,że coraz więcej ludzi, widzi moje łzy. nie wiem po co maluje paznokcie na 10 różnych kolorów, jeśli i tak nikt tego nie zauważy. już się nie boję, nie boję się od dawna. a jednak ludzie wciąż mnie bolą. tak mocno wbijają szpilki w nieżywe już serce.gasną światła. chce wyjechać jak najdalej, chce zniknąć, ale wiem, że nie mogę zostawić niezakończonych spraw, futerka na 4 łapkach, kilku ludzi, którzy są bliscy a tak dalecy.
błagam. wskrześ mnie. zniszcz. uratuj. nie wiem.
jest 01.40 jem zupę, którą ugotowałam 4 godziny temu.
przeszywa mnie dźwięk karetki na sygnale za oknem.
kot myje łapy po raz x dzisiejszego/wczorajszego dnia.
zapalam papierosa x, jakby miało mnie to uwolnić od życia.
codziennie słyszę, że powinnam coś zrobić dla siebie. nie umiem. nie chce. nie walcze. nie chce. zgubiłam się dawno temu, ciągle dążąc do niemożliwego. tracę każdą chwilę swojego życia, jeśli to jest życie. jedyną radością jest futerko na łapach, jedynym odczuciem odpowiedzialności. nie wiem dlaczego mam szczęście trafiać na ludzi, którzy dokładają swoją cegłę w niszczeniu mnie. moje marzenia nie istnieją, zakopałam je razem z Tobą. wiem, że wciąż tęsknie, wciąż Cię czuje, widzę ostatnie pożegnanie, widzę Ciebie w lustrze. listopadowa udręka już od początku bo nikt i nic nie zwróci mi Ciebie. możliwe że jutro obudzę się i nie będe pamiętać, że żyje we mnie tęsknota. możliwe, że już się nie obudzę. wstyd mi,że coraz więcej ludzi, widzi moje łzy. nie wiem po co maluje paznokcie na 10 różnych kolorów, jeśli i tak nikt tego nie zauważy. już się nie boję, nie boję się od dawna. a jednak ludzie wciąż mnie bolą. tak mocno wbijają szpilki w nieżywe już serce.gasną światła. chce wyjechać jak najdalej, chce zniknąć, ale wiem, że nie mogę zostawić niezakończonych spraw, futerka na 4 łapkach, kilku ludzi, którzy są bliscy a tak dalecy.
błagam. wskrześ mnie. zniszcz. uratuj. nie wiem.
środa, 17 października 2012
everything
"I'm not...without you." -
"You & I are magnetic." -
"In the end, love makes everything simple." -
"Don't act like I didn't fight for you." -
"You're too late..." -
"Nothing is more important than being with you for this." -
"I can't let my feelings cost me all that I've built." -
"I did the most dangerous thing I could when I said I love you." -
Find me here, speak to me
I want to feel you, I need to hear you
You are the light that's leading me to the place
Where I find peace again
You are the strength that keeps me walking
You are the hope that keeps me trusting
You are the life to my soul
You are my purpose
You're everything
And how can I stand here with you
And not be moved by you
Would you tell me how could it be any better than this
i really want it.
someday. who knows what brings new day.
"You & I are magnetic." -
"In the end, love makes everything simple." -
"Don't act like I didn't fight for you." -
"You're too late..." -
"Nothing is more important than being with you for this." -
"I can't let my feelings cost me all that I've built." -
"I did the most dangerous thing I could when I said I love you." -
Find me here, speak to me
I want to feel you, I need to hear you
You are the light that's leading me to the place
Where I find peace again
You are the strength that keeps me walking
You are the hope that keeps me trusting
You are the life to my soul
You are my purpose
You're everything
And how can I stand here with you
And not be moved by you
Would you tell me how could it be any better than this
i really want it.
someday. who knows what brings new day.
wtorek, 9 października 2012
i want you
If only you could see my life
Turning inside out
A heart that keeps attacking me
Always in my mouth
And if my skin were glass my love
You would see a heart
that keeps on beating
Only in the hope that
you'll return, to me
I don't know what to do
Though you dare to deny it
I'm always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
yes, i still want you
Turning inside out
A heart that keeps attacking me
Always in my mouth
And if my skin were glass my love
You would see a heart
that keeps on beating
Only in the hope that
you'll return, to me
I don't know what to do
Though you dare to deny it
I'm always reminded of you
And the more you forbid me
The more I need you to give me
yes, i still want you
poniedziałek, 8 października 2012
glory box
I'm so tired a playing,
Playing with this bow and arrow,
I'm Gonna give my heart away,
Leave it to the other girls to play,
For I've been a temptress too long.
Hmm just,
Give me a reason to love you,
Give me a reason to be,
A woman,
I just wanna be a woman.
yes, i just wanna be.
Playing with this bow and arrow,
I'm Gonna give my heart away,
Leave it to the other girls to play,
For I've been a temptress too long.
Hmm just,
Give me a reason to love you,
Give me a reason to be,
A woman,
I just wanna be a woman.
yes, i just wanna be.
piątek, 5 października 2012
to ja jezus
w smutek opakowana
stoję w ciszy po kolana
ej czy ktoś słyszy mnie
ej tu jestem
na dnie
w smutek opakowana
leżę zakneblowana
ej czy ktoś widzi mnie
ej tu jestem
na dnie
tłukę głową o ścianę
i tłuc nie przestanę
ej czy ktoś słyszy mnie
ej tu jestem na dnie
ej czy ktoś wie
jak tu jest na dnie
ej czy ktoś wie
jak tu jest na samym dnie
... ej czy ktoś wie
jak tu jest na samym dnie
a każdego dnia
siedemnastu z nas
z parapetu okna skoczy
zatrzaskując oczy
stoję w ciszy po kolana
ej czy ktoś słyszy mnie
ej tu jestem
na dnie
w smutek opakowana
leżę zakneblowana
ej czy ktoś widzi mnie
ej tu jestem
na dnie
tłukę głową o ścianę
i tłuc nie przestanę
ej czy ktoś słyszy mnie
ej tu jestem na dnie
ej czy ktoś wie
jak tu jest na dnie
ej czy ktoś wie
jak tu jest na samym dnie
... ej czy ktoś wie
jak tu jest na samym dnie
a każdego dnia
siedemnastu z nas
z parapetu okna skoczy
zatrzaskując oczy
niedziela, 30 września 2012
confused
Have you ever seen me in this place before?
I guess I lost myself, it's not an illusion
The more I get to know, the less I can control
Don't know which way to go, I'm so confused
zanieczyściłeś mi ciało.
wszedłeś tak głęboko, że nie mogę się ciebie pozbyć.
kosztujesz mnie dużo kilowatów życia i nie umiem przejść obojętnie wobec Twojej drżącej dłoni.
coraz bardziej żałuję.
czuję Cię wszystkim.
chyba jestem na mentalnym dnie i nie umiem się z niego podnieść
strach prowadzi mnie do autodestrukcji.
chce wyjść z zamknięcia, z tej klatki, w którą sama się opatuliłam dokładnie.
I see through your disguise
What a perfect confinement
Stuck in the cold, too afraid to let go
You're all running in circles
Why can't you move on?
Face with a smile while
You're all telling lies
You think I don't realize
You can't control your own lives?
Deep inside, you can't deny
The void within you
tęsknie. tak bardzo. codziennie. budzę się z Tobą co ranek...
I guess I lost myself, it's not an illusion
The more I get to know, the less I can control
Don't know which way to go, I'm so confused
zanieczyściłeś mi ciało.
wszedłeś tak głęboko, że nie mogę się ciebie pozbyć.
kosztujesz mnie dużo kilowatów życia i nie umiem przejść obojętnie wobec Twojej drżącej dłoni.
coraz bardziej żałuję.
czuję Cię wszystkim.
chyba jestem na mentalnym dnie i nie umiem się z niego podnieść
strach prowadzi mnie do autodestrukcji.
chce wyjść z zamknięcia, z tej klatki, w którą sama się opatuliłam dokładnie.
I see through your disguise
What a perfect confinement
Stuck in the cold, too afraid to let go
You're all running in circles
Why can't you move on?
Face with a smile while
You're all telling lies
You think I don't realize
You can't control your own lives?
Deep inside, you can't deny
The void within you
tęsknie. tak bardzo. codziennie. budzę się z Tobą co ranek...
destroy
I believe we run away in dreams
Silently, you're telling me to sleep
You say: Lay your head down
In time, you'll rectify
Find some strengh for a while
Pinned to the ground, curled up
You'll be safe and sound
Dreadful pain will subside
I break through reality
Serenity comes only in dreams
It's painful, no remedy
Can fight it down
I just need to sleep
I shut my eyes down
No sign of crowds
I'm the only one
Darkness fades out as I
Soak up the sun, gain light
So bright that it ignifies,
Makes me feel I'm alive
I thank you for showing me asylum
Where my fears can't be seen
But I hate you as I can only be here just a while
Till the day reaches in
tak bardzo
Silently, you're telling me to sleep
You say: Lay your head down
In time, you'll rectify
Find some strengh for a while
Pinned to the ground, curled up
You'll be safe and sound
Dreadful pain will subside
I break through reality
Serenity comes only in dreams
It's painful, no remedy
Can fight it down
I just need to sleep
I shut my eyes down
No sign of crowds
I'm the only one
Darkness fades out as I
Soak up the sun, gain light
So bright that it ignifies,
Makes me feel I'm alive
I thank you for showing me asylum
Where my fears can't be seen
But I hate you as I can only be here just a while
Till the day reaches in
tak bardzo
środa, 15 sierpnia 2012
sumertime sadness
I got my red dress on tonight
Dancin in the dark in the pale moonlight
Done my hair up real big, beauty queen style
High heels off, I'm feelin' alive
Oh, my God, I feel it in the air
Telephone wires above, are sizzlin' like a snare
Honey I'm on fire, I feel it everywhere
Nothing scares me anymore
Kiss me hard before you go
That baby you the best
I got that summertime,sadness
wcale nie jest tak jak bym chciała.
Dancin in the dark in the pale moonlight
Done my hair up real big, beauty queen style
High heels off, I'm feelin' alive
Oh, my God, I feel it in the air
Telephone wires above, are sizzlin' like a snare
Honey I'm on fire, I feel it everywhere
Nothing scares me anymore
Kiss me hard before you go
That baby you the best
I got that summertime,sadness
wcale nie jest tak jak bym chciała.
lana
Don't make me sad, don't make me cry
Sometimes love is not enough when the road gets tough
I don't know why...
Keep making me laugh,
Let's go get high
The road is long, we carry on
Try to have fun in the meantime
Sometimes love is not enough when the road gets tough
I don't know why...
Keep making me laugh,
Let's go get high
The road is long, we carry on
Try to have fun in the meantime
sicklove
I can't forget it,
Though I've tried
I know you'll regret, love
You told me so many times
But, I still wonder
Why...
You left with her
& left me beind
Take your hands off him
Cause he's the only one that I have ever loved
Please don't find her skin
When you turn the lights out
I can't erase it
From my mind
I just replay it, love
I think of all of the time
But I don't want to imagine
Words you spoke to her that night
Make your bodies look like porcelain
You both knew I'd be bleeding inside
Did she make your heart beat faster than I could?
Did she give you what you hoped for?
On nights so loveless, love,
I hope it made you feel good
Knowing how much I adored you
You're making me sick, love
Though I've tried
I know you'll regret, love
You told me so many times
But, I still wonder
Why...
You left with her
& left me beind
Take your hands off him
Cause he's the only one that I have ever loved
Please don't find her skin
When you turn the lights out
I can't erase it
From my mind
I just replay it, love
I think of all of the time
But I don't want to imagine
Words you spoke to her that night
Make your bodies look like porcelain
You both knew I'd be bleeding inside
Did she make your heart beat faster than I could?
Did she give you what you hoped for?
On nights so loveless, love,
I hope it made you feel good
Knowing how much I adored you
You're making me sick, love
wtorek, 14 sierpnia 2012
maria
Nie widziałam Cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, Lecz widać można żyć bez powietrza.
łatwo doprowadzić do końca, czegoś co miało się nie skończyć. cała praca, cały wysiłek, budowanie szybko zmywa się jak dom na piasku.najpiękniejsze historie to te z dramatycznym końcem. możliwym jest, że to jeszcze nie koniec, ale oddalanie się molekuł każdego dnia, jest dołujące na tyle, że nie ma motywacji do dalszego starania się. wina zawsze leży po środku, każdy z nas popełnia błędy, jednak wciąż powtarzające się sytuacje, powodują jedynie żal. żal, który prowadzi do lekkiego dysonansu duszy. nie jestem nawet zła, jest mi tylko przykro.historia zatacza znowu koło, a ja nie mam siły na powtórkę z rozrywki. to boli, tak bardzo boli, choć nie płacze. nie będę robić nic, stać i patrzeć, jak sypie się znowu mój minimalnie w jednym temacie poukładany świat. nie wiem czy znów sie pomyliłam, źle wybrałam, przegrałam. jednak tak jak do tej pory, wszystko wytrzymam, i to zepsucie i być może bieg końcowy. jest mi tylko żal, tych minut, tych godzin, cukierków, szklanek wódki, wspólnych zdjęć, balonów, które w pewnym sensie dawały poczucie bezpieczeństwa. tego, że zostało postawione na równi to wszystko z czymś co kiedyś niczym nie było. być może mam wyjątkową zdolność do biegów krótkodystansowych, ale nawet przyzwyczajenie się do takich wyborów męczy niemiłosiernie. nie chce mi się starać. być może to efekt motyla, który powoduje wszystkie chwile zwątpienia. każdy z nas poradzi sobie lepiej niż teraz myśli, może po prostu nie powie, że czegoś żałuję. naprawdę jestem już zmęczona. za szybko przyszło jakieś przywiązanie, za szybko wysychały moje łzy, za dużo telefonów pod ten sam numer. a w głowie, znowu jak przed laty pytanie, po co to wszystko ?
łatwo doprowadzić do końca, czegoś co miało się nie skończyć. cała praca, cały wysiłek, budowanie szybko zmywa się jak dom na piasku.najpiękniejsze historie to te z dramatycznym końcem. możliwym jest, że to jeszcze nie koniec, ale oddalanie się molekuł każdego dnia, jest dołujące na tyle, że nie ma motywacji do dalszego starania się. wina zawsze leży po środku, każdy z nas popełnia błędy, jednak wciąż powtarzające się sytuacje, powodują jedynie żal. żal, który prowadzi do lekkiego dysonansu duszy. nie jestem nawet zła, jest mi tylko przykro.historia zatacza znowu koło, a ja nie mam siły na powtórkę z rozrywki. to boli, tak bardzo boli, choć nie płacze. nie będę robić nic, stać i patrzeć, jak sypie się znowu mój minimalnie w jednym temacie poukładany świat. nie wiem czy znów sie pomyliłam, źle wybrałam, przegrałam. jednak tak jak do tej pory, wszystko wytrzymam, i to zepsucie i być może bieg końcowy. jest mi tylko żal, tych minut, tych godzin, cukierków, szklanek wódki, wspólnych zdjęć, balonów, które w pewnym sensie dawały poczucie bezpieczeństwa. tego, że zostało postawione na równi to wszystko z czymś co kiedyś niczym nie było. być może mam wyjątkową zdolność do biegów krótkodystansowych, ale nawet przyzwyczajenie się do takich wyborów męczy niemiłosiernie. nie chce mi się starać. być może to efekt motyla, który powoduje wszystkie chwile zwątpienia. każdy z nas poradzi sobie lepiej niż teraz myśli, może po prostu nie powie, że czegoś żałuję. naprawdę jestem już zmęczona. za szybko przyszło jakieś przywiązanie, za szybko wysychały moje łzy, za dużo telefonów pod ten sam numer. a w głowie, znowu jak przed laty pytanie, po co to wszystko ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)